Czy można lubić się przez cały czas?
Niekoniecznie:)
Każdy człowiek, to mały Wszechświat. Ilość ról społecznych, która spoczywa na barkach każdego z nas, jest ogromna. Ta sama osoba jest matką, córką, siostrą, przyjaciółką, żoną, pracownicą itd. W każdej z tych ról będziemy trochę (lub bardzo) inni. I to zupełnie normalne – nie w każdej roli będziemy tak samo lubiani.
Kiedy się więc zakochujemy, uczucie to jest tak silne, że tak naprawdę jedyną rolą, która wtedy się dla nas liczy, to rola osoby kochającej i kochanej – czyli rola kochanka. I tu jest problem…
„Zmieniłeś się…”
Kiedy miodowy miesiąc naszych uczuć powoli się kończy, a nasze mózgi wracają do normy, rola kochanka i kochanki nie jest już priorytetowa, a schodzi na dalszy plan. Inne role, które z cierpliwością czekały na swoje pierwszeństwo biorą górę. Teraz kwestia pracy (rola pracownika), pomocy swoim rodzicom (rola syna, córki), treningów (rola sportowca – niekoniecznie wyczynowego;)) wraca do łask. Partner/partnerka ma wrażenie, że się zmieniliśmy, ale prawda jest taka, że wróciliśmy zwyczajnie do swojego podstawowego trybu działania, który uwzględnia szerokie spektrum życia.
Rola, a to jak ją pełnimy, to nie to samo.
Koniec miodowego miesiąca, to może i smutna prawda, ale nie musimy się martwić. Jeśli zrozumiemy, że o ile roli nie będziemy mogli łatwo zmienić, ale będziemy mogli zmienić tryb w jakim realizujemy tę rolę, to zyskamy kontrolę nad swoją relacją. Przecież każdy z nas może pracować, ale jak do tej pracy podchodzi, to już tryb, który mogę wybrać świadomie – stresowo czyli negatywnie, czy ze zdrowym dystansem czyli pozytywnie.
Dodatkowo, jeśli będę pamiętał, że rolą, za którą zostałem pokochany/pokochana była rola kochanka i dzięki tej świadomości nie będę już jej pomijać, to partner lub partnerka będą o wiele dłużej zadowoleni z naszej obecności w związku niż wyłącznie przez pierwsze parę tygodni czy miesięcy.
A jeśli interesuje Cię praca nad sobą lub Twoimi relacjami, to zapraszam Cię na sesje oraz szkolenia! (KLIK).