Miłość i zakochanie to przecież to samo…nie!

 

Do zakochania jeden krok.

Aby się zakochać musi w naszym życiu pojawić się odpowiedni obiekt. Ten obiekt, naszych westchnień, musi spełnić nasze świadome lub podświadome pragnienia związane z relacją romantyczną, aby popłynęła fala przyjemnych uczuć.
I jak na pierwszy rzut oka wydaje się nam, że w zakochaniu liczy się przecież dla nas ta druga osoba, to w istocie jest na odwrót. To my się liczymy! My chcemy, my pragniemy, my potrzebujemy tej osoby… i często zrobimy wszystko by ją dostać.

 

Miłość, a poświęcenie. 

W miłości natomiast jest inaczej. Tutaj to nie my i nasze potrzeby są najważniejsze, ale liczy się przede wszystkim druga osoba. Nie ważne czy jest to partner, dziecko, rodzic, zwierzę – w miłości chcemy zadbać o tę drugą istotę, nawet swoim kosztem – dlatego tak często miłość utożsamiana jest z poświęceniem.

 

Dlaczego więc ciągle się mylimy?

Zakochanie od miłości różni cel przyjemności – w tej pierwszej to my jesteśmy celem, choć środkiem do niego jest również bardzo często przyjemność drugiej osoby. W tej drugiej, czyli miłości celem, jest wyłącznie druga strona. Dlaczego więc tak często nie rozróżniamy tych uczuć? Bo łączy je kochanie. A czym kochanie jest? Jest to aktywna forma wyrażania i miłości i zakochania. Inaczej mówiąc: kochanie to miłość, jak i zakochanie w działaniu.

 

Kocha mnie, ale wciąż mnie rani…

Dokładnie tak może być. Ktoś może twierdzić, że nas kocha, a mimo tego nas krzywdzić. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ taka osoba jest w stanie zakochania – gdzie to jej potrzeby są najważniejsze, nawet jeśli kocha inną osobę. Nie towarzyszy natomiast jej miłość, czyli wyższe uczucie, przez które potrafi zrezygnować ze swojego celu czy przeforsowania swojej racji dla dobra osoby, którą miłuje właśnie miłością.
A jeśli interesuje Cię praca nad sobą lub Twoimi relacjami, to zapraszam Cię na sesje oraz szkolenia! (KLIK).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.