Może ktoś zerwał z Tobą, może koniec nastąpił z Twojej inicjatywy, a może ta druga osoba zaczęła się z kimś spotykać przekreślając szansę na bycie z nią.

Ból, który teraz czujesz, to obumieranie – rozkład – wspomnień i założeń na temat człowieka, który okazał się być może kimś innym niż Ci się wydawało. Rozkład wspólnych planów i przyszłości, która była wręcz pewna. Obumieranie Twojego wizerunku w Twojej głowie, jako osoby wartej miłości – bo skoro miłość została zabrana, to może na nią nie zasługuję? Wszystkie pewniki i wykrzykniki zmieniły się w znaki zapytania.

Przerażenie – przeszłości już nie ma, przyszłość została przekreślona, a jedyne co pozostało to teraźniejszość, która jest nie do zniesienia przez przeszywające cierpienie – gdzie nie odwrócić głowy, tam pustka lub piekło.

Odpowiedź na pytanie jak sobie z tym poradzić brzmi: zacząć budować nową wizję przyszłości. Ale niestety, tu napotkasz dwa problemy – buduje się ją w tu i teraz, a Ty w tu i teraz czujesz się tak źle, że każda wizja jest mroczna i odrzucająca. Po drugie wiara i nadzieja, tak konieczne do budowania przyszłości zostały utracone wraz ze złamanym sercem. Nikomu już nie chcesz wierzyć (wiara) i nikomu zaufać (nadzieja). Może nawet nie chcesz jeszcze zdrowieć, bo nie została jeszcze pożegnana tamta osoba w Twojej głowie – jeśli tak uważasz, to tak jest – masz do tego prawo.

Najważniejsza kwestia jednak brzmi: czy ból (z którym może już nawet zaczynasz się oswajać, a nawet może i lubić), kiedyś ustąpi? Czy to kiedyś minie? Tak, minie. Nikt nie wie ile Ci to zajmie – tydzień, miesiąc, pół roku, rok – ale minie. Ważniejsze jednak jest to, co ten okres Ci da, a co Ci zabierze.

Jeśli w tym czasie dostąpisz zrozumienia, że masz siłę to przetrwać i poradzisz sobie następnym razem, a zabrane zostaną wrażenia, że ktoś tu zawinił, jest zły, to przyszłość stoi przed Tobą otworem.

Jeśli natomiast stanie się na odwrót i okres ten utwierdzi Cię w przekonaniu, że Ty albo ten ktoś jesteście odpowiedzialni za całe zło i pozbawi Cię wiary, że pomimo wszystko dasz sobie radę i znów może być pięknie – to przyszłość Cię przerazi i uciekniesz od niej.

Ale czy można uciec od przyszłości? Czy jest to w ogóle możliwe? Nie, nie jest to możliwe, dlatego w zastępstwie uciekniesz od miłości – tego uczucia, które jest temu wszystkiemu winne.
Odetniesz się od swoich własnych emocji i zamienisz się w posąg za życia lub uciekniesz od uczuć innych ludzi, gdyż te będą stanowiły zagrożenie powtórzenia się całej tej sytuacji. Tak jakby miłość musiała trwać wiecznie, bo inaczej nie jest prawdziwa.

I co zamierzasz? Uciekasz? Uciekniesz? A może tylko na chwilę? Zdystansujesz się, nabierzesz innej perspektywy, wrócisz powoli do siebie. Ale na zawsze? Też możesz. Tylko do zapłacenia będzie cena – brak możliwości odczuwa z czasem czegokolwiek innego prócz gniewu, frustracji, rozczarowania, a nawet nienawiści. Rozejrzyj się dokoła, czy już niewystarczająca liczba ludzi podąża tą ścieżką? Czy jest potrzebna kolejna? Ale jeśli tak chcesz, pamiętaj, Ty wybierasz.

Z czasem stanie się coś, o czym teraz, z zabandażowanym sercem możesz tylko pomarzyć – poczujesz coś. I nie mówię o wspomnieniach, które wywołują przypływy łez do Twoich oczu, tylko o czymś tu i teraz – słowa piosenki, pies cieszący się na Twój widok, melancholijnie oświetlona sodową latarnią uliczka w centrum miasta bardzo późną porą.

I wtedy nagle, świadomie lub podświadomie, znów doświadczysz tego: piękna. „To ono jeszcze istnieje? Ono nie umarło razem z cząstką mnie?”. Nie, nigdy nie zniknęło i nigdy nie zniknie z tego Świata. Ten moment, jak wiele innych, stanie się przełomowy: „Jest szansa?!”. Beznadzieja tego Świata nie pokonała jego piękna. Noc i dzień mogą istnieć obok siebie, choć są tak od siebie różne.

Może już wtedy nabierzesz ochoty, może już wtedy pojawi się apetyt na więcej, tak charakterystyczny dla zdrowiejącego ciała i duszy. Wiara i nadzieja, dwie zapomniane siostry, tak dawno Cię nie odwiedzające, zjawią się by wyciągnąć Cię znów do Świata. Jeśli nie chcesz im jeszcze otwierać, spokojnie, nie ma pośpiechu – ale one już tam są i na Ciebie czekają.

Tak zaczniesz na nowo budować swój Świat. Czasem wolno, cegiełka po cegiełce, a czasem prędko, nie tracąc już na nic czasu. Najważniejsze jednak, że stało się. Znów myślisz o przyszłości. Gips założony na serce, które kiedyś pękło zacznie Cię uwierać i zaczniesz pragnąć go ściągnąć. Razem z nim zaczną znikać mury, które zostały wzniesione przeciwko miłości.

Im bardziej zaczniesz otwierać się na Świat, tym mocniej Świat zacznie otwierać się na Ciebie. Cała ta ludzka podróż, której doświadczył każdy człowiek, który cokolwiek kiedyś czuł, stała się również Twoim udziałem. I choć nikt nie wie ile razy będzie Ci dane ją przebyć, to jedno jest pewne: jeśli kiedykolwiek nasze serce było złamane, to dobra wiadomość, wciąż mamy serce…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.