Każdy z nas ma w swojej głowie idealnego partnera.

Wiemy jak wygląda, jak się zachowuje. Jednym słowem jest on idealny!

Ale co to tak naprawdę znaczy? Czy ktoś rzeczywiście może spełniać moje wszystkie najważniejsze kryteria nawet ich nie znając? Jest to mało prawdopodobne. Na szczęście jest na świecie ktoś, kto zna Cię jak nikt inny. Wie co lubisz, a za czym nie przepadasz; wie kiedy masz na coś ochotę oraz wie, kiedy tej ochoty nie masz. Zna Twoje nastroje, Twoje pragnienia i strachy. Kim jest ta osoba? To Ty!

Jeśli jesteś kobietą, to musisz wiedzieć, że gdzieś na świecie jest teraz mężczyzna z którym być może stworzysz kiedyś związek i on również w głowie ma idealną partnerkę. Czy jesteś w stanie sprostać jego „idealnym” oczekiwaniom? Troszkę przerażające, prawda? Kiedy ktoś próbuje zrzucać na innych odpowiedzialność za swoje szczęście, robi się ryzykowanie…

Na pytanie: „Czy z idealnym partnerem, będzie mi idealnie?” odpowiedź poniekąd znalazł dr Eastwick.

Okazuje się, że nawet jeśli na papierze możemy wybrać swój ideał, który spełnia nasze potrzeby w zakresie fizycznym, charakterologicznym, to nie ma żadnej pewności co do narodzenia się miłości. Elementem, który musi wystąpić jest czynnik X – tak zwana chemia. Świadomie możemy zdawać sobie sprawę co na nas podziała, ale miłosna „chemia” dotyczy podświadomości i nieświadomości – a na to, często wpływy już nie mamy.

We współczesnym świecie odrzucamy bardzo wiele osób i prawda jest taka, że nie ma w tym nic złego. Musimy mieć przecież standardy! Ale. My często odrzucamy kogoś, nic o nim nie wiedząc. Ba! Często my sami jesteśmy odrzucani w momencie, kiedy ktoś nawet nie zobaczył naszego zdjęcia, a nawet nie mogliśmy wypowiedzieć jednego zdania. Ta osoba ma tak sprecyzowane gusta, że nie toleruje żadnego odchylenia od standardu. A wyżej wspomniane badanie pokazuje, że nawet to nie gwarantuje miłości.

Jakie jest więc rozwiązanie? Na samym początku chodzi o to, żebyśmy zrozumieli, że czasem może nas zaskoczyć to, co nam się podoba – i nie ma tym nic dziwnego. Działają wtedy nasze podświadome wyzwalatory atrakcyjności. Drogi wtedy są dwie: albo momentalnie odrzucamy ten stan rzeczy, jako „nieidealny” albo zdajemy się na instynkt i chcemy bliżej sprawdzić, co tak pociągającego jest w tej osobie, czego nie jesteśmy w stanie wyrazić słowami (tutaj więcej o Miłości od Pierwszego Wejrzenia). Decyzja należy do nas i póki jesteśmy zadowoleni z rezultatów, wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.